|
Moje życie w Tajlandii...
wtorek, 09 lutego 2010
Podroz roku 2010
Juz chyba wiecie, ze kraj na ktory padl tegoroczny wybor to kraj kwitnacej wisni inaczej kraj wschodzacego slonca, krotko mowiac JAPONIA.
Japonia, to w mojej glowie przede wszystkim kraj subtelny, piekny, nowoczesny. I bardzo dobrze zorganizowany. Ludzie wydaja mi sie niezmiernie uprzejmi i otwarci. Czasami dziwni...Te opinie bazuje jednak na dwojce nauczycieli z naszego uniwerku i garstce studentow, ktora przetoczyla sie przez moje zajecia. Do tego dochadza krotkie komunikacje maliowe w czasie rezerwacji zakwaterowania w Kyoto. Odpowiadaja doslownie od razu, bardzo uprzejmie, z cala lista odpowiedzi na wszystkie mozliwie wyobrazalne pytania turysty. Bardzo pozytywny pierwszy kontakt. Bedziemy mieszkac w ryokanie czyli w pokojach goscinnych i w malych hotelach. Ze wzgledu na duza liczbe turystow w tym okresie (przelom marca i kwietnia) wszyscy doradzali nam aby zarezerwowac wczesniej, mam nadzieje, ze dobrze zrobilismy. Plan podrozy to: Kyoto, Kobe, Narai, Osaka, cztery miasta znajdujace sie na wyspie Honshu.
Lot z Bangkoku do Osaki trwa 5 godzin a roznica czasu to tylko dwie godziny do przodu. Bedzie rowniez duzo chlodniej bo wiosennie, z przyjemnoscia odetchniemy rzeskim powietrzem. A pozniej bedziemy przygladac sie zyciu i odkrywac zupelnie inny swiat. A w ramach podrozniczych wspomnien zagladnijcie do galerii 100 zdjec z Wietnamu z zeszlorocznej wyprawy do Hanoi. Poza tym chcialam rowniez podziekowac autorce blogu Japonia wspaniale-normalna za inspiracje podroznicza:) Pozdrawiam.
poniedziałek, 08 lutego 2010
Chinski Nowy Rok
Juz od dzisiaj Chinatown zaczyna przygotowywac sie na wielkie swietowanie, ktore wypada tego roku w tym samym dniu co swieto zakochanych. Czerwony kolor bedzie zatem przez najblizsze kilka dni bardzo w modzie. Chinska dzielnica Bangkoku, Yaowarat organizuje co roku wielki, glosny festiwal, w czasie ktorego bedzie mozna podziwac tance smokow, chinska opere, spektakle sztucznych ogni i petard a takze jesc, jesc i jesc:)14 lutego Tajowie chinskiego pochodzenia beda swietowac w gronie rodzinnym. Swiatynie zapelnia sie tlumem we wszystkich odcienich czerwieni: koloru szczescia i sily.
Aby jak najlepiej przyjac zyczenia szczescia i powodzenia dzien wczesniej nalezy dokladnie dom wysprzatac (mysle, ze w chinskiej dzielnicy niestety sprzata sie tylko w ten jeden dzien;) W noworoczny poranek ofiary skladane przodkom zapelnia wejscia domow i sklepikow. Na podlodze lub niskich stolach pojawia sie gotowane w calosci kurczaki lub pieczone kaczki, ciasta, mandarynki, kadzidelka, swieczki i rozne inne przedmioty majace na celu udobruchac duchy przodkow. To oni pomoga w zachowaniu zdrowia i dobrobytu a takze uchronia przed zlymi demonami.
Ale impreza rozkreca sie dopiero wieczorem kiedy smoki/lwy i ich korowody beda tanczyc wedrujac ulicami i zagladac do chinskich domostw. Tradycyjnie nad wejsciem zawiesza sie wtedy sznur petard i czerwona koperte z pewna suma pieniedzy ofiarowana smokowi za jego piekny taniec w rytmie glosnej muzyki i bebnow. W tym dniu czerewone koperty z pieniedzmi otrzymuja rowniez dzieci a sasiedzi, przyjaciele ofiarowuja sobie cztery mandarynki wymieniajac wzajemnie zyczenia. Tutaj kilka zdjec z naszej zeszlorocznej wyprawy do Chinatown. W tym roku postaram sie lepiej to ujac zdjeciowo:)
piątek, 05 lutego 2010
Dla ochlody
Pora zimowa juz sobie poszla i teraz upalne, wilgotne lato zagosci u nas na dobre kilka miesiecy. Dla tych, ktorzy chca to jakos przetrwac producent plynow pod prysznic LUX wylansowal nowosc, ktora reklamuje tak Zwroccie uwage na oblodzona rame i zasniezone wiezowce:)Pomysl i wysilek marketingowy nieziemski zatem chyba sie skusze na zakup tego chlodzacego cudu. Mam nadzieje, ze z tego wszystkiego nam woda w rurach nie zamarznie:)
środa, 03 lutego 2010
Z pewna taka niesmialoscia
...wracam. Wiem, ze nadal zagladacie, za co Wam serdecznie dziekuje. Wy natomiast podziekujcie mojemu mezowi za to, ze wybyl na konferencje i przez to samotne siedzenie w domu udalo mi sie nadrobic wiekszosc spraw zawodowych i zastanowic nad klopotami, nad ich potencjalnymi rozwiazaniami i innymi takimi rzeczami, ktore mnie dotad meczyly. Jak czlowiek przyjrzy sie zmartwieniom z kilkudniowym dystansem to od razu widzi jasniej a pierwszego dnia dal by sie pocwiartowac, ze to juz koniec. W kazdym razie jest lepiej:) W duzej mierze dzieki mojej pracy, ile ja sie nie nazloszcze, ile mnie to kosztuje nerwow, narzekan na tych moich studentow ale w sumie to zawsze jakos potrafia mnie pozytywnie zaskoczyc. Wczoraj otrzymalam trymestralna ocene moich zajec. Zawsze mam serce w gardle jak otwieram (co ja pisze! rozszarpuje) te koperte bo wiem, ze studenci teraz mi sie odplaca albo dobrze albo wiecie jak, msciwie. W zeszlym trymestrze mialam dwie trudne klasy, tak wiec sobie pomyslalam, ze na formularzu sie wyzyja a tu prosze prawie same pozytywne oceny i bardzo mile komentarze a nawet podziekowania. Ocena jest anonimowa wiec odpowiedzieli szczerze i mimo wszystko chyba nie bylo tak zle. Traumy widocznie nie doswiadczyli. W zeszlym tygodniu w ramach zajec pozaszkolnych udalo mi sie zachecic kilku studentow do wziecia udzialu w konkursie organizowanym przez francuska ambasade. Nie dosc, ze zglosili sie sami to jeszcze zjawili sie punktualnie, w idealnie regulaminowych mundurkch, z usmiechem na twarzy. W dodatku zajelismy pierwsze i trzecie miejsce w najtrudniejszym konkursie (ogolna wiedza o krajach francuskojezycznych) i drugie w konkursie piosenki. Jejku jaka ja bylam z nich dumna! No i nareszcie udalo nam sie kupic dosyc tanie bilety do Japonii. Wyruszamy koncem marca. Wiem, ze to najbardziej turystyczny sezon ale trudno znalezc dogodny termin jak sie pracuje w dwoch roznych systemach edukacyjnych. Przynajmniej bedziemy mieli kwitnaca sakure w tle:) I moi przyjaciele tu i tam i Wy... I tak sobie mysle, ze jak sie w zyciu cos pieprzy to male radosci przytrafiaja sie jednak nadal, czasami tylko trudno je zauwazyc bo czlowiek siedzi z glowa w szarym, ciemnym worku i tak siedzi i sie nad soba zastanawia. Na szczescie zycie toczy sie dalej i czasami przez worek przeswituje swiatlo. A.
wtorek, 26 stycznia 2010
Przerwa w blogowaniu
W zwiazku z kilkoma sprawami, ktore ostatnio zaprzataja mi glowe zawieszam pisanie bloga na jakis czas. Jezeli jestescie ciekawi co dzieje sie obecnie w Tajlandii to zapraszam na stronke e-Tajlandia. Pozdrawiam wszystkich i do szybkiego:)
środa, 20 stycznia 2010
Mecz Polska-Tajlandia
Dzisiaj o 18h30 tutejszego czasu w ramach Pucharu Krola zostanie rozegrany mecz miedzy Polska i Tajlandia. Mecz odbedzie sie w miescie Korat znajdujacej sie jakies 4 godziny od Bangkoku. Dlaczego tam? Nie wiem ale jestem niepocieszona bo chcialam bardzo kibicowac naszym chlopakom. A tu nic, nawet nie jestem pewna czy bedziemy mogli obejrzec transmisje w telewizji:( Ja ogolnie pilki noznej nie znosze ale atmosfera kibicowania takiej rozgrywce byla po prostu moim marzeniem. Juz od tygodnia mamy w domu niezla zabawe, wyszykujac szyderstwa na druzyne przeciwnika. Moj maz twierdzi, ze Polakow wywieziono celowo tak daleko od Bangkoku poniewaz trener boi sie, ze gorace, nocne zycie Miasta Skosnookich Aniolow mogloby podzialac okrutnie na i tak slaba kondycje naszych pilkarzy. Ja wytykam krotkie nogi i zolwi refleks Tajow. Zobaczymy co sie okaze, niech wygra ten, ktory na to zasluguje! C.d.psich historii i reszta
Nawiazujac do poprzedniej notatki chcialam Wam napisac, ze wlasciciel psow nadal sie nie pojawil ... ale ciekawe jest to, ze na jego miejsce wprowadzila sie mloda dziewczyna! Po wysluchaniu skarg sasiadow wszystkich wyprzepraszala, po czym zabrala sie za kapiel psow i sprzatanie domu. Nic za bardzo z tej naglej zmiany lokatorow nie zrozumielismy a wypytywac nam bylo glupio. Cieszymy sie jednak ogromnie bo psy doszly do siebie i na razie siedza cicho a my mozemy juz prawie spokojnie spac bo w dodatku zrobilo sie chlodno, chyba jakas zimowa fala dotarla rowniez i do naszych tropikow. W pracy mega zawrot glowy bo w tym tygodniu organizujemy Festiwal Filmu Europejskiego, w ktorym biora udzial trzy sekcje jezykowe: hiszpanska, niemiecka i nasza francuska. Codziennie popoludniu wyswietlane sa dwa filmy i jak na razie jest dosyc duzo zainteresowanych. Oczywiscie nasi uczniowie ida na te filmy w ramach zajec i przed festiwalem zostali zaopatrzeni w odpowiednie wskazowki i liste zawiklanych pytan, krzyzowek i zagadek, na ktore beda mogli odpowiedziec tylko po obejrzeniu danych filmow:) Niestety trudno inaczej ich zachecic ale po projekcji sa raczej zadowoleni ze przyszli. Zdarza sie jednak, ze na pytanie o wrazenia, niektorzy od razu mi odpowiadaja, ze film przespali a ja hmmm... zalamuje rece, no ale co poradzic? Przynajmniej sa szczerzy.
poniedziałek, 11 stycznia 2010
W sasiedztwie
Juz kiedys pisalam, ze na mojej uliczce codziennie rano mamy takie wokalizacje w wykonaniu psow, ze Poznanskie Slowiki moglyby sie powstydzic. Do tego dorzuca sie jeszcze glupota ludzi bo jak sie okazuje nasi sasiedzi (mlodzi studenci aka nocni specjalisci od tatuazu) znikneli gdzies 10 dni temu pozostawiajac w ogrodzie dwa psy: jeden maly terrierek a drugi dosyc duzy i caly pofaldowany:). Oczywiscie psy po dwoch dniach dostaly glupawki biorac pod uwage glod i brak wody. Poczciwy sasiad (byly policjant:) postanowil sie wlamac do ogrodu i psy nakarmic ale okazalo sie, ze bramka jest otwarta. Sasiad od tej pory te psy codziennie karmi ale zwierzakom (zwlaszcza jednemu) strasznie odbija i co noc wyje i szczeka. My juz chodzimy tak poddenerwowani, ze jeszcze chwila a psy w jakis niewiadomy sposob ucichna na zawsze. A mlodziez sie gdzies bawi... a jesli nie to moze ma jakies powazne problamy a ze nigdy nawet glowa nie skinela ani dzien dobry nie wykrztusila zatem nie mamy z nimi ani z ich rodzinami zadnego kontaktu. Wczoraj odbyla sie sasiedzka narada i na razie postanowilismy czekac na ich powrot, zlozylismy sie rowniez na zakup psiego jedzenia i kazdy jakos tam do nich zaglada. Cierpliwie czekamy na ... publiczne zlinczowanie mlodziezy.
sobota, 09 stycznia 2010
Dzien Dziecka
Dzisiaj swietujemy w Tajlandii Dzien Dziecka, ktory przypada zawsze na druga sobote roku. Z tej okazji organizuje sie wiele festynow i zabaw a takze panstwowe instytucje (policja, wojsko, sad) otwieraja swe drzwi dla ciekawskich maluchow. Tajowie sa z natury bardzo rodzinni, zatem dzieci to skarb. Sa wazne i kochane a takze czesto bardzo rozpieszczane:) W zwyczaju jest ustepowanie im miejsca w metrze lub autobusie za co dziekuja swoim grzecznym wai. Do szkoly chodza w mundurkach, rano widze je z bialymi od talku buziami a wieczorem biegajace uliczkami naszego osiedla.
Dramatycznym problemem sa jednak tysiace dzieci mieszkajace w slamsach, zebrzace na ulicach Bangkoku, sprzedawane do barow dla uciechy zagranicznych klientow. Tajlandia jest krajem, w ktorym nadal lamane sa prawa dziecka a sierocince przepelnione. Dzisiaj zatem zycze im przede wszystkim rodzinnego domu i kogos kto je pokocha. Suksan Wan Dek! |
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
Linki
Odwiedzam
W szkole
|